Choroba wysokościowa to dwie choroby.

Potencjalnie śmiertelna choroba wysokościowa, na którą cierpią turyści, wspinacze czy narciarze to w rzeczywistości co najmniej dwie różne choroby. Odkrycie może pomóc w skuteczniejszym leczeniu – informuje pismo „PLOS ONE”. Naukowcy z Edinburgh University przeanalizowali objawy występujące u 292 osób pochodzących z terenów nizinnych podczas ekspedycji wysokogórskich w Boliwii oraz w rejonie Kilimandżaro w Tanzanii. W sumie chodziło o 1 110 osobodni spędzonych na wysokości od 3 650 do 5 200 metrów.

Jak się okazało, część osób skarżąca się na zaburzenia snu, zwykle nie cierpiała na bóle głowy, podczas gdy druga grupa – cierpiąca z powodu bólów głowy raczej nie miała trudności z zasypianiem.

Na tej podstawie naukowcy stwierdzili, że za ból głowy oraz trudności ze snem w przebiegu choroby wysokościowej odpowiadają odmienne mechanizmy patofizjologiczne, dlatego trudno je traktować jako objawy tej samej choroby.

W przypadku bólów głowy chodziłoby głównie o przekrwienie i lekki obrzęk mózgu, podczas gdy zaburzenia snu to raczej wina niedotlenienia wskutek zaburzeń oddychania podczas snu. Jak twierdzą autorzy, w rzeczywistości istnieją „co najmniej dwie” choroby wysokościowe.

Autorzy badań opracowali nową, własną analogową skalę wizualną (VAS) do oceny nasilenia choroby wysokościowej. Ich zdaniem pozwoli ona na lepszą ocenę obrazu choroby i skuteczniejsze leczenie.

Od ponad 20 lat nasilenie choroby wysokościowej rozpoznaje się na podstawie skali Lake Louise – każdemu z głównych objawów choroby (ból głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, zmęczenie/osłabienie, zawroty głowy) przyporządkowane są punkty (od 0 do 3).

Wraz ze wzrostem wysokości nad poziomem morza spada ciśnienie atmosferyczne, a co za tym idzie do płuc dociera coraz mniej tlenu. Powyżej 2 500 m.n.p.m., a w przypadku osób wyjątkowo wrażliwych – już powyżej 1 500 metrów pojawiają się objawy takie jak ból głowy, nudności i wymioty. Może też wystąpić osłabienie, brak apetytu, zawroty głowy i problemy z zaśnięciem.

Organizm reaguje początkowo przyspieszeniem tętna i podwyższeniem ciśnienia krwi, jednak później ciśnienie spada, co może prowadzić do omdlenia. W ostrych przypadkach może dojść do zagrażającego życiu obrzęku płuc albo obrzęku mózgu. Jeśli choremu nie udzieli się szybko pomocy, może umrzeć. Najskuteczniejsze jest przetransportowanie w miejsce położone niżej. Można również podawać tlen, umieścić chorego w komorze hiperbarycznej (niektóre wyprawy wysokogórskie biorą ze sobą lekka wersje takiej komory) oraz podawać leki moczopędne, pozwalające pozbyć się nadmiaru płynu z płuc i mózgu.

Aby zapobiec chorobie, należy przede wszystkim zaplanować odpowiednią aklimatyzację, dając organizmowi czas na dostosowanie się i wytworzenie większej liczby czerwonych krwinek. Nie można lekceważyć pierwszych objawów.

Jako profilaktykę stosuje się – oprócz właściwego nawadniania i lekkich posiłków – leki moczopędne takie jak acetazolamid, rozluźniającą naczynia krwionośne Viagrę, a niekiedy także lokalne, nieoficjalne środki w rodzaju herbatki z liści koki. Jednak wiele osób nie jest w stanie przekroczyć wysokości 6 000 metrów nad poziomem morza. Często pojawiają się tam halucynacje i problemy z koncentracją. (PAP)

pmw/ krf/

Jedna myśl nt. „Choroba wysokościowa to dwie choroby.

  1. slyszalam ze do choroby wysokosciowej zalicza sie rowniez czerwienice prawdziwa. mieszkam w miescie Lodzi a wiec na nizinnym terenie.Na leki wielkiej farmacji jestem uczulona,jedyna nadzieja w naturalnych srodkach i krwioupustach. Czym mam sie leczyc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>