Caritas na Śląsku stracił kontrakt na pielęgniarską opiekę długoterminową.

Blisko 250 obłożnie chorych pacjentów – dotychczasowych podopiecznych stacji Caritas Diecezji Gliwickiej i Opolskiej – od lipca ma korzystać z pomocy innych pielęgniarek. Oferta Caritasu została odrzucona w ostatnim konkursie Narodowego Funduszu Zdrowia na świadczenia w tym zakresie. Śląski oddział NFZ poinformował, że zwyciężyły oferty „w optymalnej jakości i po dobrej cenie”.
Podczas środowej konferencji prasowej w Gliwicach przedstawiciele Caritasu mówili, że przygotowują kolejne odwołanie w tej sprawie – pierwsze nie zostało uwzględnione. Wyrazili obawę, że opieka nad pacjentami odczuwalnie się pogorszy. Poinformowali, że w związku z utratą kontraktu musieli wypowiedzieć umowę o pracę 35 pielęgniarkom. Ich zdaniem o wyborze innej oferty zdecydowała niższa cena, nie wzięto natomiast pod uwagę wyposażenia i doświadczenia pielęgniarek z Caritasu.

Kontrakt straciło 17 stacji opieki Caritas Diecezji Gliwickiej oraz 1 z diecezji opolskiej – wszystkie świadczące usługi na terenie woj. śląskiego. „Formalnie z dniem 30 czerwca powinniśmy zakończyć opiekę nad pacjentami, a opiekę nad nimi mieli przejąć świadczeniodawcy, którzy wygrali konkurs. Czekaliśmy do 2 lipca, żeby zobaczyć, jak ta teoria zafunkcjonuje w praktyce. Okazało się, że sytuacja naszych chorych jest dramatyczna” – powiedział dyrektor Caritas Diecezji Gliwickiej ks. Rudolf Badura.

„Nasi pacjenci nie chcą rezygnować z opieki Caritas, która dawała im spokój i komfort przebywania w domu. Obawiają się, że nie będzie im w stanie tego zapewnić nasza konkurencja. Niektórzy nawet nie zwracali się tam jeszcze z pytaniem o pomoc, część dzwoniła i otrzymali informację, że w żadnym wypadku 1 lipca nie przyjdzie pielęgniarka. Zostali wpisani do kolejek z terminami nawet za kilka tygodni. Oferowano im wizyty od 1 lipca, ale odpłatnie” – dodał.

Dlatego pielęgniarki Caritasu nadal nieodpłatnie odwiedzają chorych, przygotowują też raporty na temat tego, kiedy do ich podopiecznych zgłosił się nowy świadczeniodawca i jaką pomoc zaoferował.

Żona Norberta Jakubca od 9 miesięcy cierpi na paraliż nóg. Korzystała z opieki Caritasu, którą oboje wysoko oceniali. „Opieka była natychmiastowa – żona dostała łóżko sterowane elektrycznie, opanowano problem ran i odleżyn, które powstały podczas wcześniejszego leczenia, nauczono żonę schodzić z łóżka na wózek i odwrotnie. Dzięki temu znacznie poprawił się jej stan psychiczny, wcześniej chciała umrzeć. Teraz chce żyć, jeździ ze mną na ogródek” – opowiadał.

Po zmianie świadczeniodawców skontaktował się z firmą, która ma teraz sprawować opiekę. „Musiałem zawieźć dokumenty do Zabrza, przyjęły mnie bardzo uprzejme panie, dowiedziałem się, że żona jest 10. w kolejce. Kiedy spytałem, kiedy możemy liczyć na wizytę pielęgniarki, nie były w stanie podać żadnego terminu” – mówił Jakubiec.

Stacje Caritasu świadczyły pomoc pielęgniarską w domach od 22 lat. W 2000 r. to specjaliści z tej instytucji opracowali standardy opieki na ten rodzaj świadczeń pielęgniarskich na potrzeby ówczesnej Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych. Dyrektor Caritas Diecezji Opolskiej ks. dr Arnold Drechsler podkreślił, że likwidacja tego, co udało się zbudować, to ogromna strata. W jego ocenie kryteria oceny, zastosowane podczas konkursu Narodowego Funduszu Zdrowia, nie uwzględniły jakości oferty Caritasu.

„Wśród kryteriów oceny oferty nie było kompleksowości usług – my dysponujemy szeroką gamą sprzętu – od łóżek sterowanych elektrycznie, przez materace przeciwodleżynowe, chodziki, czy ssaki. Nasze ośrodki dysponują kilkunastoma tysiącami urządzeń do pielęgnacji chorych w domu, nasza pielęgniarka urządza w domu pacjenta quasi pokój szpitalny, podnosi jakość opieki, ułatwia tę opiekę rodzinie. Kto planował konkurs, nie biorąc tego kryterium pod uwagę? Chyba cech kominiarzy, nie ubliżając kominiarzom” – mówił ks. Drechsler. Wszystkie pielęgniarki Caritasu dysponują też samochodami, które umożliwiają im w każdej chwili dojechanie do potrzebującego pacjenta.

„Bardzo dobra opieka musi mieć realną cenę w oparciu o rzeczywiste koszty – jeśli ktoś to lekceważy, narusza obowiązek działania w interesie ubezpieczonych, nie zabezpiecza opieki na najwyższym poziomie, tylko kieruje się w stronę najtańszych ofert. Mówimy tu o pielęgniarkach zatrudnianych do opieki domowej po godzinach na etacie w szpitalu czy przychodni. Czy zmęczona pielęgniarka, dojeżdżająca tramwajem czy autobusem, bez odpowiedniego sprzętu, jest w stanie zapewnić profesjonalną opiekę? – pytał ks. Drechsler.

Jak poinformowała rzeczniczka śląskiego NFZ Małgorzata Doros, o wyborze innego oferenta przesądziła m.in. cena i certyfikat ISO, którego placówki Caritasu nie miały.

Zdaniem Caritas certyfikat ten „nie przekłada się na bezpośrednią jakość pracy przy łóżku pacjenta”, a cena, jaką zaproponował Caritas, jest uczciwa i uwzględnia wszystkie koszty. Zaznaczyli, że na pracę personelu Caritasu nie było nigdy skarg i zażaleń.

Doros poinformowała, że po konkursie przeprowadzonym na terenie 3 miast: Gliwic, Zabrza i Bytomia oraz 4 powiatów: raciborskiego, lublinieckiego, gliwickiego i tarnogórskiego, gdzie wcześniej świadczył usługi Caritas, udało się objąć opieką 1371 chorych, wcześniej było to 1313. „Nie mieliśmy na razie żadnych sygnałów, żeby ktoś miał problemy z dostępem do tej opieki na nowych zasadach. Wierzę, że sytuacja wkrótce się uspokoi” – powiedziała. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>