Bioetyczny labirynt: Dziecko przed narodzinami.

Gdy kobieta nosi w sobie Młodego Człowieka pojawia się w niej specyficzna relacja do kogoś, kogo czuje, choć nie jest w stanie zobaczyć. Niejednokrotnie jest w stanie zdać sobie sprawę ze swego ukrytego jeszcze macierzyństwa, choć nie świadczą o nim żadne sygnały. Ten pierwszy okres bycia mamą wykracza poza wszystko, co dostępne dla mężczyzny – ojca dopiero co poczętego dziecka. Jego relacja z Maluchem rozgrywa się od początku do końca niejako na odległość. Relacja matki z jej dzieckiem naznaczona jest niewiarygodną wręcz bliskością.To wcale nie oznacza jakiejkolwiek sielanki. Okres zwany ciążą jest zazwyczaj bardzo trudny, nawet jeśli nie ma żadnych niepokojących sygnałów. Jeśli jednak matka przyjmuje swoje dziecko i ogarnia je miłością, nawet najpoważniejsze dolegliwości i ciężary ponosi jako dar swej miłości dla dziecka. Bo taka właśnie jest prawdziwa miłość: daje siebie w całkowicie bezinteresowny sposób. Oczywiście, samo emocjonalne nastawienie, nawet najbardziej entuzjastyczne, nie jest jeszcze miłością. Miłością staje się, gdy przemienia się w postawę świadomego, wolnego daru, czyli gdy pojawia się postawa ofiary i służby. Charakterystyczną cechą tej postawy jest skupienie się na osobie kochanej, a nie na sobie; jeżeli zaś jest zatroskanie o siebie, o własne zdrowie, to właśnie ze względu na osobę kochaną. Innymi słowy, miłość matki skłania ją do wyrzeczeń ze względu na dobro dziecka.

Ta postawa rezygnacji z siebie może mieć różne przejawy: od powstrzymywania się od alkoholu i nadmiernego wysiłku (co jednym przychodzi zaskakująco łatwo, a innym zdaje się prawdziwą katuszą, gdyż nie umieją nie być zaangażowanymi), po specjalne diety i całkowite unieruchomienie na czas pobytu dziecka w łonie mamy. Także po narodzinach dziecka, służebna postawa nie znika. Macierzyństwo niejedną kobietę skłoniło do porzucenia kariery zawodowej i podjęcia się prowadzenia domu „na pełnym etacie” – właśnie ze względu na dziecko i jego dobro. I choć to może niektórych zaskakiwać, w tej domowej karierze odnajdują siebie, swoje miejsce w życiu, swoje powołanie.

Czas pobytu dziecka w łonie matki jest dla niego szczególnie ważny. Dynamiczny rozwój organizmu przeplata się z niemniej dynamicznym rozwojem psychiki. Dziecko, choć ukryte w macicy, odbiera wiele sygnałów ze świata zewnętrznego – nade wszystko dźwiękowych. Między innymi uczy się rozpoznawać głos ojca i sposób, w jaki traktuje mamę. Słucha muzyki, której słuchają rodzice. Uczestniczy w ich rozmowach, kłótniach i pojednaniach. Odbierane bodźce kształtują jego charakter, jego osobowość, mimo iż jeszcze długo po narodzinach będzie sprawiało wrażenie – skądinąd mylne – niemal całkowicie obojętnego obserwatora.

Troska o zdrowie Małego Człowieka jest zatem jak najbardziej na miejscu, ale – jak ze wszystkim w życiu – musi mieć charakter uporządkowany. Nie można tu przesadzić. Badania prenatalne powinny służyć dobru dziecka, a nie ciekawości rodziców, zwłaszcza jeśli ma ona charakter swoistej fobii. Niektórzy rodzice, rzekomo w interesie dziecka, gotowi są sprawdzać jego rozwój i zdrowie na wszelkie możliwe sposoby, nawet jeśli samo badanie mogłoby spowodować dla niego zagrożenie. Raz po raz powtarzają badania USG, lub żądają przeprowadzenia amniocentezy mimo braku wskazań do tego badania.

Warto zatem przypomnieć, że badania prenatalne podlegają ograniczeniom etycznym. Celem badań musi być dobro dziecka. Oznacza to, że wykrycie schorzenia lub wady powinno skutkować podjęciem terapii jeszcze przed narodzinami (jeśli to jest możliwe), lub przygotowaniem do stosownej terapii lub opieki po narodzinach. Im bardziej inwazyjna – a więc mniej bezpieczna dla dziecka – jest dana metoda diagnostyczna, tym poważniejszego uzasadnienia potrzeba dla jej zastosowania. Rodzice muszą być poinformowani o naturze, ograniczeniach i możliwych konsekwencjach proponowanego badania, zanim wydadzą zgodę na jego przeprowadzenie. W żadnym razie diagnoza prenatalna nie może być podjęta z nastawieniem, że jeśli wykryte zostaną wady lub choroba, to dziecko będzie zabite. Jeśli takie nastawienie jest, badania – z moralnego punktu widzenia – są niegodziwe od początku, nawet jeśli dziecko okaże się zdrowe i dane mu będzie się urodzić.

Ks. Piotr Kieniewicz MIC

 

Biuletyn Radia Watykańskiego jest rozsyłany gratis na adresy abonentów. Jak dokonać prenumeraty lub jak z niej zrezygnować informujemy na stronie www.radiovaticana.org/polski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>