Akustyk o nieznośnych dźwiękach miasta.

Dlaczego bardziej dokuczliwy jest hałas samolotów niż pociągów i dlaczego coraz większą uwagę Polacy zwracają na hałas sąsiedzki? O tym, jakie dźwięki są dokuczliwe i jaki mają wpływ na człowieka mówi PAP dr hab. Anna Preis z Zakładu Akustyki Środowiska na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Czym charakteryzuje się trudny do zniesienia dźwięk? Jak wyjaśnia Anna Preis, głównym wyznacznikiem dokuczliwości dźwięku jest jego głośność. Ale niektóre dźwięki irytują bardziej niż inne, nawet jeśli nie są głośne. Akustyk wyjaśnia, że na to, czy dźwięk cichy uznamy za dokuczliwy, wpływ ma jego barwa. „Dla takiego samego wskaźnika głośności spośród środków transportu najbardziej dokuczliwy będzie samolot, potem samochód, a potem tramwaj bądź pociąg” – mówi Preis. Dźwięk będzie przeszkadzał, jeśli cechuje się określoną ostrością, czyli w jego widmie znajdują się składowe o wysokiej częstotliwości. Naukowiec jako przykład podaje odgłosy wiertła u dentysty czy drapania paznokciem po szybie. Dokuczliwy dźwięk charakteryzuje się też chropowatością i określoną siłą fluktuacji, co jest związane ze zmiennością dźwięku w czasie. Taka irytująca nasze ucho zmienność cechuje np. odgłos młota pneumatycznego czy warkotu traktora.

Zdaniem specjalistki, na odbiór dźwięku wpływ mają jednak nie tylko cechy dźwięku, ale i nastawienie odbiorcy. W przypadku dźwięku dokuczliwego, słuchacz nie analizuje jego barwy, nie zastanawia się nad jego wysokością, tylko czeka, aż dźwięk się wybrzmi, przestanie być słyszalny.

Jak wyjaśnia dr Preis, głównym niebezpieczeństwem wynikającym z przebywania w hałasie jest trwałe lub czasowe osłabienie słuchu. Poza tym hałas, szczególnie dobrze odczuwalny w nocy, może zwiększać częstotliwość przebudzeń, a to skutkować może niewyspaniem, zwiększeniem ryzyka chorób naczyniowych, podwyższeniem ciśnienia. Obecność hałasu w ciągu dnia może zaś pogorszyć wydajność pracy i sprawność komunikacji (zrozumiałości mowy na tle hałasu), a także przyczynić się do nadmiernego stresu.

Unijne przepisy wymuszają na władzach miast zwracanie uwagi na ochronę mieszkańców przed hałasem i przygotowanie map akustycznych, w których analizowane są wartości wskaźników oceny hałasu na obszarze danego miasta. W szczególności analizuje się te miejsca w mieście, gdzie nastąpiły przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu.

Jak zaznacza Anna Preis, w przygotowaniu takich map bierze się pod uwagę przede wszystkim hałas emitowany przez środki transportu. Pomijane są natomiast odgłosy nietypowe, takie jak np. hałas karetek, sąsiadów, szczekających psów, torów wyścigowych, boisk sportowych, czy głosy ludzi wracających nocą do domu. Okazuje się, że odgłosy te wcale nie są wiele mniej dokuczliwe niż hałas emitowany przez środki transport.

„Dyrektywa unijna dotycząca hałasu obowiązująca w Polsce spowodowała, że władze miast trudniej dają przyzwolenie na hałas. W związku z tym, nad hałasem zewnętrznym częściowo zapanowano dzięki wymianie okien, ustawianiu ekranów, zakładaniu cichego asfaltu. Ale okazuje się, że jeśli nie ma tego hałasu zewnętrznego, to zaczynamy słyszeć swoich sąsiadów.” – mówi Preis. „Kiedy było głośno na zewnątrz, to ludziom nie przeszkadzał hałas sąsiedzki, bo byli zaabsorbowani tym, co dociera do nich z ulicy” – tłumaczy naukowiec.

Jak zaznacza, spostrzeżenia te potwierdziły badania przeprowadzone wśród mieszkańcach bloków w Poznaniu. W miejscach położonych dalej od ulic, hałas sąsiedzki staje się bardziej dokuczliwy niż w miejscach sąsiadujących z traktami komunikacyjnymi. Problem ten wymyka się ze statystyk na mapach akustycznych.

Badania przeprowadzone w Szwecji wykazały natomiast, że hałas dochodzący od sąsiadów jest tam dokuczliwy dla 9 proc. społeczeństwa, zaraz po hałasie samochodowym. Mniejszym problemem jest nawet hałas lotniczy i hałas pojazdów szynowych.

„Hałas sąsiedzki w bardzo dużym stopniu zależy od konstrukcji domu, w którym mieszkamy. Największy problem z hałasem sąsiedzkim mają osoby mieszkające w budownictwie wielkopłytowym” – mówi badaczka.

W budownictwie na razie nie ma ustalonych ogólnoeuropejskich standardów, które gwarantowałyby mieszkańcom komfort akustyczny. Anna Preis mówi jednak, że urzędnicy europejscy pracują nad stworzeniem takich norm. Jej zdaniem, w przyszłości przy oddawaniu lokali do użytku, mieszkania mogłyby uzyskiwać atest akustyczny. Zawarta byłaby w nim informacja o tym, jaki hałas może docierać do lokalu z ulicy czy nawet z mieszkań sąsiadów.

Jak sobie radzić z hałasem w mieszkaniu? Dr Preis zaznacza, że skuteczna może się okazać wymiana okien. Rozwiązaniem może być prośba do sanepidu o ustalenie zgodności docierającego do mieszkania hałasu z normami. Jeśli hałas z zewnątrz rzeczywiście jest zbyt duży, miasto powinno podjąć działania, żeby go zmniejszyć. „A jak ktoś jest mało wymagający, to może sobie puścić muzyczkę w tle, która zamaskuje hałasy” – dodaje Anna Preis.

Bo – jak tłumaczy akustyk – muzyka może pełnić rolę „wyciszacza”. Obecność jednego źródła dźwięku sprawia, że odbiorcy głośność drugiego źródła dźwięku wydaje się mniejsza. Jak wyjaśnia Preis, jest to jeden z powodów, dla których młodzież słucha muzyki: „W ten sposób młodzi odizolowują się od hałasów życia rodzinnego, czyli od odgłosów telewizora czy rozmów innych mieszkańców domu” – zaznacza akustyk.

Maskowanie dźwięków innymi dźwiękami Preis wykorzystuje w swojej pracy. Badaczka uczestniczy w międzynarodowym projekcie, w którym ustala, jak za pomocą przyjemnych dźwięków zamaskować hałas miasta. W wielu miejscach w Europie powstają już ogrody dźwiękowe, w których dzięki emitowanym z głośników odpowiednim odgłosom (np. świergotu ptaków, szumu wody) wzmacniane są dźwięki przyjemne. Dzięki temu odgłosy ulicy stają się mniej dokuczliwe.

PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>