„Focus”: Ye Shiwen to fenomen sportu czy efekt genetycznego dopingu?

16-letnia chińska pływaczka Ye Shiwen jest nowym fenomenem sportu, czy też jej wyczyny to efekt perfekcyjnie przeprowadzonego dopingu genetycznego? – pyta niemiecki tygodnik „Focus”.
Ye na tegorocznych igrzyskach olimpijskich w Londynie zdobyła złoty medal w pływaniu na dystansie 400 m stylem zmiennym. Wynikiem 4.28,43 minut o 1,02 sekundy pobiła dotychczasowy rekord świata należący dotychczas do Australijki Stephanie Rice. Jednocześnie aż o 5 sekund pobiła własny rekord życiowy. Przedostatnie 50 m przepłynęła szybciej niż Michael Phelps w wyścigu mężczyzn, a ostatni taki dystans szybciej niż Ryan Lochte. Zaczęto snuć podejrzenia, że Ye wspomagała się jakimiś środkami dopingującymi, tym bardziej, że chińscy pływacy byli już przyłapywani na dopingu. W 1994 r. podczas Igrzysk Azjatyckich zdyskwalifikowano aż siedmiu z nich. A w 1998 r. przed mistrzostwami świata w Australii na dopingu przyłapano czterech chińskich pływaków.

Shiwen Ye twierdzi, że jej wyniki sportowe są efektem ciężkich treningów. I zapewnia, że nigdy nie stosowała dopingu. „Chińscy sportowcy mają czyste ręce” – powiedziała.

Zaczęto jednak spekulować, że może zastosowali oni doping genetyczny, przed którym ostrzega się od kilku lat. Z każdą kolejną olimpiadą oczekuje się, że pojawią się pierwsi geno-sportowcy, którzy odważyli się go zastosować.

Po raz pierwszy zaczęto o tym spekulować przed igrzyskami zimowymi w Turynie w 2006 r. Pojawiły się wtedy doniesienia, że niemieccy trenerzy wypytywali o repoxygen, preparat genetyczny przeznaczony dla chorych na anemię (wytwarzany przez brytyjską firmę biotechnologiczną Oxford BioMedica). Działa on podobnie jak stosowana od 1988 r. erytropoetyna, hormon peptydowy stymulujący produkcję czerwonych ciałek krwi. Dla sportowców ma on tę zaletę, że trudniej go wykryć i utrzymuje wysoki poziom erytropoetyny przez wiele miesięcy.

Nie wiadomo na jakim etapie są próby wykorzystania genetycznego dopingu. W lipcu „Nature” opublikował artykuł, z którego wynika, że wykryto ponad 200 wariantów genów kodujących substancje, których zastosowanie może poprawiać wyniki sportowe. Jednymi z nich są gen ACE, który poprawia wytrzymałość, oraz ACTN3, nazywany „genem sprinterów”, gdyż u biegaczy poprawia szybkość.

Gen ACE działa w ten sposób, że poprawia utlenienie organizmu. W sposób naturalny występował u Eero Mantyranta, fińskiego biegacza narciarskiego, zdobywcy siedmiu medali olimpijskich i pięciu medali mistrzostw świata. „Nature” twierdzi, że ACE poprawił utlenienie jego organizmu o 25-50 proc. co dawało mu przewagę nad pozostałymi narciarzami.

Odkryte geny można wykorzystać do produkcji preparatów dopingujących lub wstrzyknąć je bezpośrednio do organizmu, podobnie jak w przypadku terapii genowej, stosowanej np. w leczeniu mukowiscydozy. Wilhelm Schänzer z Institut für Biochemie der Sporthochschule w Kolonii, ekspert zajmujący się zwalczaniem dopingu w sporcie, twierdzi jednak, że w sprawie dopingu genetycznego jest wciąż wiele niejasności.

„Moim zdaniem to ważny problem (w walce z dopingiem – PAP), ale zagrożeniem stanie się dopiero w przyszłości. I musimy się do tego przygotować“ – powiedział tygodnikowi „Focus“. Niemiecki specjalista ma jednak na myśli głównie „zastrzyki z genów“, które na obecnym etapie rozwoju genetyki są najmniej prawdopodobne i najbardziej ryzykowne.

Samo wstrzyknięcie genu do organizmu sportowca nie gwarantuje, że dojdzie do jego ekspresji, czyli wytwarzanie kodującego przez niego białka. Może też spowodować zaburzenie innych genów, bo nie ma jeszcze precyzyjnej metody wprowadzania fragmentów DNA do genomu.

Na razie na listę środków zakazanych trafiają kolejne preparaty biotechnologiczne. W 2009 r. umieszczono na niej oznaczony środek symbolem GW 1516, który zwiększa masę i wydolność mięśni (przydatny szczególnie podczas treningów). Ma być on pomocny w leczeniu cukrzycy i otyłości, ale zanim jeszcze trafił do lecznictwa podobno był już wykorzystywany przez niektórych sportowców podczas olimpiady w Pekinie w 2008 r.

Nie ma pewności czy nadal jest on stosowany. Wilhelm Schänzer ostrzega, że powoduje zaburzenia serca oraz płuc i można go wykryć odpowiednimi testami, opracowanymi w kolońskim instytucie biochemii.

Ale czy więcej jest podobnych substancji, po które mogliby sięgać sportowcy? Niemiecki specjalista przyznaje, że nie można tego wykluczyć. Zapewnia jednak, że stale opracowywane są testy pozwalające wykryć środki biotechnologiczne, nawet takie, które mogą być dostępne w najbliższych latach. Dzięki nim będzie można ustalić czy ktoś używał takich preparatów nawet po upływie 2 lat.

Część testów jest już gotowych i mają być wykorzystane podczas tegorocznych igrzysk w Londynie, a także po ich zakończeniu. W sumie przygotowano 4,5 testów antydopingowych.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

PAP/Rynek Zdrowia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>